Kiedyś mieszkałem na wsi i te lata wspominam bardzo pozytywnie. W sumie dlaczego miałoby być inaczej jeśli spędziłem tam swoje dzieciństwo. Jak to na wsi, mieliśmy małe gospodarstwo czyli kilka krów, świnie i wiele kur. Dobrze nam się żyło ale mieliśmy sąsiada który od zawsze miał większe gospodarstwo od naszego. Czy mu zazdrościliśmy? Chyba nie bo większe gospodarstwo do więcej zajęć a rodzina jest najważniejsza. Od nas różniło go tylko że miał sprzęt dla przemysłu spożywczego a dokładniej maszyny które pomagały mu w wykonywaniu codziennych obowiązków. Minusem tego wszystkiego był fakt że na maszyny zadłużył się do końca życia. Odważne posunięcie.
Dojarki,drzwi chłodnicze,wywrotnice to wszystko było na jego gospodarce. Nie wiem jak teraz mu się powodzi ale nasza rodzina prawie w całości przeniosła się do miasta(chodzi o nas, dzieci rodziców) a u nich wszyscy zostali na wsi. Nie mówię że to źle ale ludzi bardziej ciągnie do miasta a nie na wieś bo u nas są większe perspektywy. Kto dziś z młodych ludzi szczyci się tym że doi krowy czy daje jeść świnią.