Kiedyś mieszkałem na wsi i te lata wspominam bardzo pozytywnie. W sumie dlaczego miałoby być inaczej jeśli spędziłem tam swoje dzieciństwo. Jak to na wsi, mieliśmy małe gospodarstwo czyli kilka krów, świnie i wiele kur. Dobrze nam się żyło ale mieliśmy sąsiada który od zawsze miał większe gospodarstwo od naszego. Czy mu zazdrościliśmy? Chyba nie bo większe gospodarstwo do więcej zajęć a rodzina jest najważniejsza. Od nas różniło go tylko że miał sprzęt dla przemysłu spożywczego a dokładniej maszyny które pomagały mu w wykonywaniu codziennych obowiązków. Minusem tego wszystkiego był fakt że na maszyny zadłużył się do końca życia. Odważne posunięcie.
Dojarki,drzwi chłodnicze,wywrotnice to wszystko było na jego gospodarce. Nie wiem jak teraz mu się powodzi ale nasza rodzina prawie w całości przeniosła się do miasta(chodzi o nas, dzieci rodziców) a u nich wszyscy zostali na wsi. Nie mówię że to źle ale ludzi bardziej ciągnie do miasta a nie na wieś bo u nas są większe perspektywy. Kto dziś z młodych ludzi szczyci się tym że doi krowy czy daje jeść świnią.
czwartek, 19 sierpnia 2010
piątek, 6 sierpnia 2010
Praca w masarni
Pracować w miejscu gdzie wytwarza się żywności nie jest przyjemnością. Kilku moich znajomych kiedyś pracowało w takich miejscach i mówili że praca nie należy do grupy tych z których możemy być dumni. Przede wszystkim przeszkadzający jest zapach. Wszystko zależy do tego w jakim zakładzie pracujemy. Jeśli tam gdzie produkuje się balustrady nierdzewne to jeszcze ok, bo to nie jedzenie ale w masarni?
Sprzęt dla przemysłu spożywczego taki jak masownice czy drzwi chłodnicze właśnie kojarzą się z produktami które należy trzymać w niskich temperaturach. Mam jednego znajomego który właśnie pracował w takim miejscu gdzie mięsa miał pod dostatkiem że tak powiem. Było to bardzo dawno i nawet nie wiem czy ten zakład jeszcze istnieje. Może lepiej nie będę ryzykował i nie podam nazwy tej firmy.
Praca w tym zakładzie ani nie była dobrze płatna, ani dobrze nie traktowano swoich pracowników. Siedzenie 8 godzin w obecności wiszących świń na hakach to może człowieka zdołować. Nie podobała mu się ta praca od samego początku jednak zarabiać jakoś trzeba bo miał na utrzymaniu dziewczynę. Trudną miał sytuację ponieważ w sumie nie miał żony a jednak musiał kogoś utrzymywać. Chyba po pół roku zrezygnował z pracy w tym miejscu bo jego zapach po wyjściu dawał wiele do życzenia.
Sprzęt dla przemysłu spożywczego taki jak masownice czy drzwi chłodnicze właśnie kojarzą się z produktami które należy trzymać w niskich temperaturach. Mam jednego znajomego który właśnie pracował w takim miejscu gdzie mięsa miał pod dostatkiem że tak powiem. Było to bardzo dawno i nawet nie wiem czy ten zakład jeszcze istnieje. Może lepiej nie będę ryzykował i nie podam nazwy tej firmy.
Praca w tym zakładzie ani nie była dobrze płatna, ani dobrze nie traktowano swoich pracowników. Siedzenie 8 godzin w obecności wiszących świń na hakach to może człowieka zdołować. Nie podobała mu się ta praca od samego początku jednak zarabiać jakoś trzeba bo miał na utrzymaniu dziewczynę. Trudną miał sytuację ponieważ w sumie nie miał żony a jednak musiał kogoś utrzymywać. Chyba po pół roku zrezygnował z pracy w tym miejscu bo jego zapach po wyjściu dawał wiele do życzenia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)